Idę wolno, ale nie cofam się nigdy

Martyna Zydek może mówić o sobie, że miała szczęście. Ze wszystkich poszkodowanych w wypadku samochodowym, tylko ona przeżyła. W szpitalu usłyszała od lekarza, że „powinna kupić sobie wygodne łóżko na dozgonny relaks”. Złamany kręgosłup i przerwany rdzeń kręgowy – ta diagnoza to w większości przypadków wyrok. Ale nie dla Martyny – jej walka o powrót do zdrowia jest dzisiaj inspiracją dla innych osób niepełnosprawnych w Polsce.

24 lipca Ziemia po raz trzeci okrążyła Słońce od momentu, kiedy dla niej czas się zatrzymał i zmienił bieg. Miała 27 lat, jej życie było szybkie, ale wyglądało normalnie. Mieszkała w Gdańsku, przyszłość wiązała ze sportem. Chciała zostać trenerem personalnym. Ćwiczyła przysiad ze sztangą oraz martwy ciąg.

W wakacje 2016 roku postanowiła odpocząć od gdańskiego huku i odwiedzić rodziców. Wsiadła do BlaBlaCar z kierowcą, który miał w sieci same dobre opinie. Zasnęła na tylnym siedzeniu, w pewnym momencie usłyszała, jak chłopak za kółkiem klnie głośno. Nie straciła przytomności. Widziała wszystko. Nadjeżdżające auto wymusiło pierwszeństwo. Samochód, którym jechała, dachował. Poczuła, a zasadzie przestała czuć ciało od piersi w dół. Potem zobaczyła ludzi biegnących z auta, które jechało za nimi. Zajęli się nią.

Później dowiedziała się, że miała szczęście. Wśród nich był strażak i lekarka. Ze wszystkich poszkodowanych przeżyła tylko ona. Martyna trafia najpierw do szpitala z Częstochowie. Diagnoza nie pozostawia złudzeń: złamany kręgosłup, przerwany rdzeń kręgowy, zero czucia w nogach.

Nie przyjmuje tego do wiadomości, nie chce być w miejscu, gdzie już wydali na nią wyrok. Zawalczyła, by przeniesiono ją do Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej w Krakowie. Tam jej szansę podskoczyły o 50 proc., lekarze dają jej nadzieję. Od tego czasu uprawia nieustający wielobój. Miesiące ćwiczeń przyniosły jednak swój efekt.

Fajterka

Od trzech lat Martyna swoją walkę o zdrowie opisuje na Facebooku: „Prowadzę blog. Blog niepełnosprawnej dziewczyny, ale chcę napisać o tym, że ja wcale nie jestem niepełnosprawna (i tak bardzo mnie irytują uśmiechy ludzi, którzy gdybym chodziła, NIGDY BY SIĘ DO MNIE DO MNIE UŚMIECHNĘLI). Jestem może niepełnosprawna dla ludzi, którzy nigdy mnie nie poznali i widzą jak się poruszam. Chcę napisać, że pomimo to, iż jestem na wózku, nigdy się nie poddam!!!”.

I tak jak do biegnącego Forresta Gumpa dołączali wyznawcy, to chociaż ona porusza się wolniej – przy balkoniku albo na wózku – także do niej zgłasza się coraz więcej ludzi. A ci, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, są po wypadku – lajkują, piszą, pytają, podziwiają i naśladują jej waleczność i nieustępliwość. Nie myślała, że może się stać kimś w rodzaju niepełnosprawnej internetowej celebrytki, ale tak właśnie jest.

– Wiele czasu spędzam, odpowiadając ludziom na pytania, rozmawiamy o tym, co mogą dla siebie zrobić. Nawet gdybym chciała, nie mogę się już teraz wycofać, bo zawiodłabym tych, dla których jestem jakimś wzorem czy daję nadzieję – mówi, a cel ma prosty: chce chodzić. Jak stanie na nogi, będzie pracować. Tak sobie założyła. Chce wtedy pomagać niepełnosprawnym po wypadkach. Kwestia nie w tym czy tak w ogóle będzie, tylko kiedy. Martyna nie widzi innej możliwości.

 

Martyna rusza na nowych łuskach

Dzisiaj Martyna marzy o operacji wszczepienia implantów do kręgosłupa. Robi się ją w USA. To koszt nawet 500 tys. dolarów. Niewyobrażalny, ale Martyna już zbiera pieniądze.  Na skutek rehabilitacji wróciło jej czucie w całym ciele, gównie to głębokie, dzięki operacji będzie jeszcze lepsze.

„Mówię ci, wiele barier zostanie złamanych w tym roku” – zapowiada na swoim blogu.

W lutym pada kolejna z nich – zaczyna chodzić w ortezach przy baloniku. Ale są ciężkie, niewygodne, toporne. Znalazła firmę w Białymstoku – Centrum Ortopedyczno-Protetyczne, która podjęła się zrobić jej ultranowoczesne „łuski” za niewygórowaną cenę. Zeszli z niej jeszcze, widząc jej hart i determinację. Zrobiła zbiórkę na fejsie, założyła konto 1 proc. Takie ortezy kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych.

– To aparat do chodzenia wspomagający utracone funkcje. Wykonaliśmy go ze splotu węglowego, z którego robione są też na przykład elementy samolotów. Jest trzy razy lżejszy od zwykłej ortezy. Niewiele w Polsce do tej porty takich wykonano – mówi Grzegorz Tomkiewicz, fizjoterapeuta  z Centrum Ortopedyczno-Protetycznego w Białymstoku. Walka Martyny wywarła na nim wrażenie. – Zrobi z nich na pewno dobry użytek. Jest niesamowicie zmotywowana i tyle już osiągnęła.

Takie łuski zawsze tworzy się na indywidulane zamówienie. Są spersonalizowane,  dopasowane do przegubów, stawów, długości piszczeli itd. Najpierw powstaje model testowy, potem jeśli się sprawdzi w praktyce – aparat finalny. COP robi sprzęt w tempie ekspresowym, w ciągu kilku dni. 6 czerwca Martyna zakłada nowe łuski.

„Są NAJLEPSZE, ultra lekkie, spełniają funkcje, o które mi chodziło. Warto było czekać. Dziękuję wszystkim! Jaaaaaaram sieeeę!!!!!! IDĘ WOLNO, ALE NIE COFAM SIĘ NIGDY”.

Martyna rusza w dalszą trasę. Musi znowu uczyć się chodzić. Ale kto da radę, jak nie ona.

,,Z NOWYM ROKIEM ZDROWYM KROKIEM’’ – BEZPŁATNE BADANIE STÓP

To już kolejna edycja akcji ,,Z NOWYM ROKIEM ZDROWYM KROKIEM’’ gdzie przeprowadzamy bezpłatne badanie stóp ,oraz organizujemy konsultacje z fizjoterapeutą. Przez dwa miesiące (od 1 sierpnia do 30 września) fizjoterapeuci będą pomagać w doborze butów do szkoły, a w razie konieczności, zaproponują specjalną wkładkę korygującą lub skierują na dodatkowe konsultacje ze specjalistami.

Rodzice przywiązują coraz większą uwagę do obuwia, w jakim chodzą ich dzieci. Niestety, kapcie czy buty na zmianę do przedszkola lub szkoły dalej są traktowane po macoszemu. A to wielki błąd, ponieważ młodzi ludzie noszą je nawet przez 9 godzin dziennie!

Dobre buty powinny być idealnie dopasowane do stopy, zarówno na długość, jak i szerokość. Ważne też, aby były lekkie, przewiewne i wykonane z naturalnych materiałów. Ponadto warto sprawdzić czy mają elastyczną podeszwę, która zapewnia naturalne ruchy i sprawia, że wszystkie mięśnie i więzadła odpowiednio pracują.

– Buty muszą być stabilne, ale już wbrew powszechnym opiniom, niekoniecznie za kostkę. Wysokie obuwie wskazane jest wtedy, gdy istnieje potrzeba dodatkowej stabilizacji, bo dziecko stawia koślawo stopy. Ale nic to nie da, jeśli wewnątrz stopa będzie miała zbyt dużo luzu – tłumaczy nasz specjalista Grzegorz Tomkiewicz, fizjoterapeuta, i dodaje: – Odpowiednie obuwie ma ogromne znaczenie także dla kręgosłupa, dlatego przede wszystkim warto postawić na profilaktykę, która zapobiegnie późniejszym dolegliwościom.

Z myślą o przedszkolakach i uczniach, zorganizowaliśmy akcję „Z nowym rokiem zdrowym krokiem”, podczas której fizjoterapeuci będą udzielać fachowych porad dotyczących zdrowia stóp i kręgosłupa. Pomogą także wybrać odpowiednie obuwie (COP ma w swojej ofercie wiele ciekawych modeli) oraz zlecą dodatkowe badania, a w razie potrzeby zaproponują wkładkę korygującą lub dadzą zalecenia dotyczące ćwiczeń korekcyjnych. Badanie trwa kwadrans i jest całkowicie bezbolesne.

W tym roku do akcji włączył się także Ośrodek Rehabilitacji Armedis, który specjalizuje się w leczeniu wad postawy.

Dzięki współpracy z Armedis nasza  porada będzie kompleksowa – eksperci wezmą pod uwagę nie tylko stopy, ale także ich stan oraz sposób chodzenia, co ma wpływ na sprawność całego ciała.

Wszyscy zainteresowani bezpłatnymi konsultacjami w ramach akcji mogą dokonać rezerwacji, dzwoniąc pod numer: 500 59 59 47. Badania odbywać się będą w  naszej siedzibie COP przy ul. Ryskiej 1 bud. E w Białymstoku.

Ruszyła kampania „PORUSZAMY LUDZI”

Kampania Poruszamy Ludzi to akcja społeczna skierowana do ogółu społeczeństwa. Z jednej strony chcemy ludzi oswoić z niepełnosprawnością, pokazać kilka zasad, którymi należy się kierować, aby w życiu codziennym nie przeszkadzać ludziom dotkniętym niepełnosprawnością, ale też nie udawać, że ich nie ma.
Z drugiej strony nasz komunikat kierujemy do tych niepełnosprawnych, którzy jeszcze nie odważyli się wyjść z domu i nie zawalczyli o siebie i swoje marzenia. Ambasadorami akcji są osoby niepełnosprawne, które są przykładem na to, że niepełnosprawność nie jest przeszkodą w samorealizacji, w spełnianiu marzeń czy w odnoszeniu sukcesów w sporcie.

Zasady, którymi należy się kierować przy doborze wkładek

Wkładka powinna być idealnie dopasowana do stopy

Wiele osób, w tym duża grupa dzieci, ma ortopedyczne wskazania, by korygować postawę i układ stóp, nosząc wkładki do butów. I tu pojawia się dylemat. Można je kupić za 40 złotych w pobliskim markecie, albo za 100 czy 300 złotych w profesjonalnym zakładzie. Które wybrać i czym się kierować? – radzi  Grzegorz Tomkiewicz, fizjoterapeuta z Centrum Ortopedyczno-Protetycznego w Białymstoku.

Po pierwsze: wkładki powinien dobrać fizjoterapeuta

Na początku więc odrzućmy towar z dyskontów. Zlecam, by wkładki wykonać jednak w wyspecjalizowanym zakładzie i na dodatek po starannym badaniu, które przeprowadzi wykwalifikowany fizjoterapeuta. Określi on jakie są dysfunkcje, popatrzy na problem całościowo, ponieważ stopy są podporą całego ciała, wpływają na stan wszystkich stawów i kręgosłupa. Specjalista dokładnie oceni co wymaga korekcji. Wiele firm sprzedających sprzęt ortopedyczny robi takie badania bezpłatnie.

Po drugie: warto sprawdzić jakimi narzędziami diagnostycznymi dysponuje zakład, w którym chcemy zamówić wkładki

Takie podstawowe, ale już trochę przestarzałe urządzenia jak podoskop, plantokonturograf, przeważnie nie są wystarczające. Służą do diagnostyki statycznej, np. wykrycia modzeli. Jeśli problem jest poważniejszy zakład powinien posiadać też sprzęt do diagnostyki dynamicznej, na którym można wykonać badania w trakcie chodu. Robi się je na macie baropodometrycznej. Chodzi się po niej na boso, a czujniki rejestrują nacisk stóp na podłoże, informując szczegółowo o tym  jak się rozkłada ciężar ciała na dwóch nogach podczas całego cyklu chodu (3 – 5 minut), a nie tylko podczas stania. W zakładzie powinien znaleźć się także sprzęt oceniający jak pracują nasze stopy w butach. Wkłada się do nich odpowiednie czujniki, które nam to obrazują. Może się okazać, że to nie wada stopy, tylko złe lub zdeformowane obuwie winne jest problemowi.

Po trzecie i najważniejsze: żeby dobrać odpowiednie wkładki, trzeba wykonać bardzo dokładną diagnozę

Określa się w jej trakcie obie nogi są symetrycznie obciążone, czy wszystkie trzy punkty podparcia stopy są zachowane (czyli pięta, głowa pierwszej kości śródstopia i piątej kości śródstopia), a także czy podczas chodu jest równomierny rozkład sił między prawą i lewą stroną. Najogólniej rzecz ujmując, chodzi o określenie wzorca chodu, czyli tego jak pracuje każda stopa z osobna i jak pracują obie nogi względem siebie. Najczęściej diagnozowane wady to płaskostopie podłużne i porzeczne oraz asymetria, wskutek której z czasem wykształcają się różne deformacje. Diagnoza powinna pokazać też, jak próbujemy je sobie kompensować. Jeśli np. nie działa właściwie jakiś odcinek jednej stopy, to przerzucamy ciężar na kolano albo biodro drugiej nogi. Z czasem wady te ulegają pogłębieniu. Dopiero na podstawie takiej szczegółowej diagnozy, ukazującej problem całościowo, można dobrać odpowiednie wkładki.

Po czwarte: wkładka ma działać, czyli korygować

Zadaniem wkładki jest wyrównanie zaistniałej asymetrii. Po jej zdiagnozowaniu, fizjoterapeuta decyduje czy odpowiednie będą wkładki gotowe, produkowane seryjnie czy konieczne jest wykonanie indywidualnych, na zamówienie, co niestety wiąże się z wyższym kosztem, ale korygują one dokładnie te miejsca, które powodują wady. W tym drugim wypadku wykonuje się odciski stóp, potem skan 3D, a na jego podstawie robi się komputerowe symulacje, pokazujące jak się zachowuje noga jeśli ją podeprzemy w taki, albo inny sposób. Szuka się najlepszej opcji, najbardziej korekcyjnej. Wkładki na indywidulane zamówienie wycinane są na specjalnej frezarce. Nogi człowieka są rożne, nawet zdrowego, jedna stopa bywa szersza, albo ma niższe podbicie od drugiej. Dobra wkładka powinna być idealnie dopasowana do każdej stopy. To jeszcze jedna przewaga tych na zamówienie od gotowych.

Po piąte: konieczne są badania kontrolne, żeby sprawdzić czy nastąpił progres

Należy sprawdzić czy noszenie wkładek przynosi oczekiwany skutek. W zakładzie, który je wyprodukował powinniśmy więc robić badania kontrolne. Przy użyciu czujników oceniamy jak pracuje stopa z wkładką w bucie, na monitorze komputera widzimy, czy asymetria jest skorygowana. Wszystkie badania powinny być zapisane w bazie danych, żeby np. za pół roku, wykonując badanie ponownie, porównać wyniki i sprawdzić czy nastąpił progres czy regres. Nie należy oczekiwać, że od razu po włożeniu obuwia z wkładką będzie świetnie. Pacjent może przez jakiś czas – tydzień, czasami nawet miesiąc odczuwać dyskomfort, ponieważ zmienia mu się cały układ stopy, musi się ona ustawić, przyzwyczaić. Są też rzeczy, których się nie da przeskoczyć. Wkładki trzeba zmieniać wraz ze wzrostem stopy, co w przypadku dzieci oznacza co roku kupno nowych.

Po szóste: nie wstydźmy się wkładek

Na rynku pojawia się coraz więcej wkładek, które są po prostu estetyczne. Można sobie dobrać ich kolor, albo wzorek w kwiatki czy w trupie czaszki. Wtedy łatwiej przekonać do ich noszenia dzieci, które często na wkładki się jeżą. Nowoczesne produkty mają wyściółkę z przyjemnych tkanin wysokiej jakości, dedykowanych dla produktów ortopedycznych mających bezpośredni kontakt z ciałem, posiadają odpowiednie certyfikatu. Niektóre zawierają nawet jony srebra o antybakteryjnych właściwościach. Chodzi o to, żeby wytworzyć przeświadczenie, że wkładki to nic wstydliwego, bo przecież dbanie o własne zdrowie jest trendy.